Nie powtarzajmy błędów Irlandii, Hiszpanii, Portugalii i Grecji. Płynące z Unii Europejskiej środki pomocowe konsumujmy w mądry i efektywny sposób, mając na względzie potrzebę promowania pro-klimatycznych inwestycji – to jeden z postulatów Instytutu na rzecz Ekorozwoju, wygłoszony podczas konferencji "Fundusze UE na ochronę klimatu - nie tylko dla beneficjentów”, która miała miejsce w Poznaniu, 27 października 2008, podczas targów POLEKO. Dlaczego tak ważny jest postulat InE? W ostatnich latach emisja dwutlenku węgla w największym stopniu rosła w krajach, które otrzymywały znaczące środki w ramach funduszy strukturalnych UE. Wzrost ten był zdecydowanie wyższy niż średnia europejska. „Nie powinniśmy podążać tą samą drogą, zwłaszcza, że realia polityczne uległy zmianie” - twierdzi Andrzej Kassenberg, prezes InE. – „Nie dopuśćmy, żeby Polska stała się Chinami Europy! Korzystając z okazji, że zbliża się średniookresowa ocena wykorzystania środków unijnych, wprowadźmy kryteria związane z ochroną klimatu do procedur wyboru projektów w kolejnych latach.” Instytut nie poprzestaje na samych postulatach. Prezentuje również przykłady zrealizowanych w Polsce pro-klimatycznych inwestycji m.in. z zakresu odnawialnych źródeł energii, efektywności energetycznej, przyjaznego środowisku transportu i projektu zalesiania. Wzorzec godny uwagi stanowi fotowoltaiczna instalacja umieszczona na budynku Politechniki Warszawskiej. Wykorzystanie energii słonecznej pozwala na długotrwałą redukcję zużycia paliw kopalnych, tym samym zmniejszenie emisji Co2. Korzystając z funduszy europejskich oraz finansowania krajowego możemy rozwinąć rynek odnawialnych źródeł energii bazujących na energii słonecznej. Jest to szczególnie korzystne w przypadku zasilania rejonów odległych od sieci elektroenergetycznej, przy zastosowaniach profesjonalnych i tam, gdzie koszty podłączenia do sieci są szczególnie wysokie. Nie ma również przeszkód, żeby źródła tego typu instalować w domach mieszkalnych, pomieszczeniach gospodarczych i jako dodatkowe zasilanie budynków publicznych. Jednym z warunków opłacalności tego typu inwestycji jest poziom nasłonecznienia. Im większe promieniowanie słoneczne dociera do powierzchni ziemi, tym większa jest opłacalność przedsięwzięcia. Środki na tego typu inwestycje można pozyskać w ramach Programu Ramowego Badań i Rozwoju Technologicznego Unii Europejskiej (www.kpk.gov.pl) oraz w ramach programów operacyjnych na lata 2007-2013. Na terenach wiejskich projekty takie mogą być finansowane ze środków Planu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-20013 oraz z większości regionalnych lub wojewódzkich programów operacyjnych. W przygotowanej przez Instytut na rzecz Ekorozwoju publikacji „JAK CHRONIĆ KLIMAT NA POZIOMIE LOKALNYM?” można znaleźć szczegółowe informacje o wspomnianej inwestycji i kolejnych 10 przykładów zrealizowanych w Polsce chroniących klimat przedsięwzięć i wskazówek umożliwiających ich powtórzenie. „JAK CHRONIĆ KLIMAT NA POZIOMIE LOKALNYM?” >>
Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso zapowiedział w środę pomoc dla dotkniętego kryzysem finansowym europejskiego przemysłu samochodowego rozwijającego ekologiczne technologie. KE przedstawiła w środę swoje pomysły, jak ograniczyć wpływ kryzysu finansowego na realną gospodarkę. Europejski przemysł samochody jako pierwszy najwyraźniej odczuł efekty tego kryzysu, jak np. ograniczenia kredytowe. Wielu producentów i podwykonawców w sektorze samochodowym ograniczyło, a nawet wstrzymało produkcję, wysyłając pracowników na przymusowe urlopy, nie wykluczając w dalszej perspektywie zwolnień. Pomagając w produkcji "zielonych" samochodów, które emitują jak najmniej dwutlenku węgla, KE chce wybudować "pomost" między wsparciem zatrudnienia w sektorze i unijną polityką walki ze zmianami klimatycznymi. Przy okazji upatruje w tym szansę na innowacje i rozwój nowych technologii. "Chcemy pomóc w rozwoju samochodów niskoemisyjnych, tak by wspierać konkurencyjność europejskiego czystego sektora samochodowego na świecie" - powiedział Barroso na konferencji prasowej. W środę KE nie przedstawiła jeszcze konkretnych propozycji. W Brukseli spotkała się w tej sprawie tzw. grupa wysokiego szczebla "Cars 21" utworzona w 2005 roku przez komisarza ds. przemysłu Guentera Verheugena, by wyznaczyć kierunki rozwoju sektora przemysłowego w UE, gwarantującego jego stabilność i konkurencyjność w perspektywie długoterminowej. "Troszczyć się o europejski przemysł samochodowy, to znaczy troszczyć się o miliony miejsc pracy, istniejących, i tych w przyszłości, w Unii Europejskiej" - powiedział Verheugen. W ramach walki z ociepleniem klimatu, Komisja Europejska zaproponowała w ubiegłym roku nową legislację Barroso zastrzegł, że pomoc dla przemysłu samochodowego, "to nie może być pomoc w starym stylu dla jednego sektora, ale pomoc horyzontalna". Jako przykład podał pomysł wykorzystania istniejących unijnych programów z polityki spójności, ochrony środowiska i badawczo-rozwojowych, których środki można połączyć z pożyczkami Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EIB) na rozwijanie innowacyjnych i proekologicznych rozwiązań w samochodach. W kontekście kryzysu KE proponuje krajom członkowskim podwyższenie kapitału EIB. Komisja chce też rozszerzyć zakres unijnego funduszu przeznaczonego na pomoc pracownikom zwalnianym z powodu zmian globalizacyjnych; fundusz ten wynosi obecnie 500 mln euro rocznie. Barroso proponuje, by środki były dostępne także dla osób zwalnianych z powodu kryzysu. Barroso podkreślił, że w obliczu kryzysu UE musi wręcz "przyspieszyć wdrażanie swojej agendy walki ze zmianami klimatycznymi" i wyciągnąć z niego korzyści dla przemysłu. Dlatego, że popularyzowanie "zielonej" energii (np. poprzez rozwój energii odnawialnej czy wzrost efektywności energetycznej) oznacza tworzenie nowych miejsc pracy i ogromne nakłady na nowe technologie. W ramach walki z ociepleniem klimatu, Komisja Europejska zaproponowała w ubiegłym roku nową legislację, która zmusza przemysł samochodowy do produkcji od 2012 roku samochodów emitujących poniżej 120 gramów CO2 na km. Artykuł z dnia: 2008-10-29
|
Blisko tysiąc gospodarstw w gminie Mszana Dolna będzie używać baterii słonecznych do ogrzewania wody i domów. To nie pierwsza małopolska gmina, która zdecydowała się na wykorzystanie energii słonecznej jako źródła ciepła, ale w Mszanie Dolnej skala tego przedsięwzięcia jest największa, bo obejmie ono co trzeciego mieszkańca - pisze "Dziennik Polski". - Kilka lat temu sam miałem wątpliwości, czy kolektory słoneczne to właściwe rozwiązanie - przyznaje wójt Mszany Dolnej Tadeusz Patalita. Wtedy gmina realizowała program termomodernizacji budynków użyteczności publicznej i na wszystkich eksperymentalnie zamontowano solary. - Teraz wiem, że taka inwestycja szybko się zwraca - podkreśla Tadeusz Patalita. Połowę kosztów - szacowanych na blisko 15 mln zł - Mszana Dolna chce pokryć z dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Drugą połówkę kosztów pokryje kredyt z Wojewódzkiego FOŚiGW, a i on może być w znacznej części umorzony. - Jako gmina możemy nawet z własnego budżetu dołożyć jeszcze milion złotych, a sami mieszkańcy będą pokrywać 20 - 25 proc. kosztów zamontowania instalacji - mówi wójt Mszany. Inwestycja będzie realizowana w przyszłym roku. Przez pierwsze 5 lat po jej zakończeniu właścicielem wszystkich instalacji i baterii słonecznych będzie gmina, potem staną się własnością mieszkańców. Do tej pory na przystąpienie do wspólnego programu z gminą zdecydowało się blisko tysiąc gospodarstw w Mszanie Dolnej, ale wójt nie wyklucza, że będą kolejni chętni - podkreśla "Dziennik Polski". PAP
Sklepy będą musiały informować klientów o kosztach recyklingu urządzeń elektrycznych i elektronicznych. Obok ceny pralki, lodówki czy telewizora sklepy będą musiały pokazać koszt recyklingu takiego urządzenia - taką poprawkę do ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym zaproponowała wczoraj senacka Komisja Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Oprócz tego usunięto zapis, który mógł powodować, że organizacje odzysku zbierałyby więcej starych urządzeń niż producenci czy importerzy. Sklepy nie chcą zmianObowiązek uwidaczniania kosztów recyklingu przy cenie produktu obejmie sprzęty RTV i AGD, poza częściami komputerowymi. Branża handlowa nie chce jednak informować, jaką część ceny produktu stanowi jego recykling. - Unijne przepisy nie mówią o obligatoryjnym uwidacznianiu kosztu recyclingu. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce próbuje się wprowadzić taki obowiązek - mówi Renata Juszkiewicz, dyrektor przedstawicielstwa Metro Group w Polsce. Jej zdaniem, propozycja wprowadzająca uwidacznianie kosztu recyklingu w cenie produktu jest niekorzystna dla sklepów - spowoduje dodatkowe koszty związane z przystosowaniem m.in. kas fiskalnych. Według szacunków jeden hipermarket poniesie koszty sięgające około 200 tys. zł. Na te sumę złożą się: zmiana systemu fiskalnego, szkolenia pracowników, druk nowych etykiet. - Dostosowanie oprogramowania w kasach zajmuje informatykowi kilka minut - mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska, organizacji zrzeszającej producentów urządzeń AGD. Dodaje, że korzyścią dla konsumenta będzie poznanie faktycznej ceny recyklingu. Podobnego zdania jest prof. Andrzej Kraszewski z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej. - Ukryty w cenie koszt recyklingu spowoduje, że obrośnie on marżą całego łańcucha pośredników. Marże są na poziomie od 40 do 50 proc. Oznacza to, że jeżeli utylizacja lodówki kosztuje 30 zł, to przy ukrytej o tym informacji w cenie, po naliczeniu marż, konsument zapłaci za recykling około 45 zł - tłumaczy Andrzej Kraszewski. Zrealizowanie propozycji senatorów sprawi, że taka praktyka przestanie istnieć. Informacja na półceZdaniem ekspertów, sklepy nie powinny mieć problemów z nowymi obowiązkami. - Komisja senacka zaproponowała, by informacja o koszcie gospodarowania odpadami była przy cenie produktu na półce. Nie będzie obowiązku uwidaczniania tego kosztu na paragonie - tłumaczy Tomasz Partyka, dyrektor biura Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego. Andrzej Kraszewski dodaje, że widoczny koszt recyklingu obok ceny urządzenia ma duże znaczenie edukacyjne. Klient zobaczy bowiem, ile już zapłacił za utylizację lodówki. - Wiedząc, za co zapłacił, będzie domagał się prawidłowego postępowania z odpadem - podkreśla. 200 tys. zł ma kosztować hipermarket uwidocznienie kosztów recyklingu OPINIA GRZEGORZ SKRZYPCZAK prezes Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Elektroeko Senatorowie wykreślili też zapis, który mógł powodować, że organizacje odzysku zbierałyby więcej starych urządzeń niż producenci czy importerzy. Było to sprzeczne z zasadą równości podmiotów gospodarczych. W dyrektywie unijnej wskazano bowiem, że w Polsce trzeba zbierać średnio 4 kg starych urządzeń w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Obowiązek ten spoczywa na producentach i importerach. Realizację tego obowiązku firmy te zlecają organizacjom odzysku. Sejm jednak wprowadził zapis nakazujący organizacjom finansowanie zbiórki starych urządzeń na poziomie 150 proc., a nie 100 proc. jak w przypadku producentów i importerów. Dodatkowe koszty wówczas zostałyby przerzucone na importerów i producentów, a w konsekwencji na konsumentów. Autor: Łukasz Kuligowski
|