Toruńskie organizacje pozarządowe utworzyły Porozumienie na rzecz Bydgoskiego Przedmieścia. - W jedności siła - mówi Łukasz Broniszewski, jeden z inicjatorów przedsięwzięcia.
Do Porozumienia przystąpiło sześć organizacji: Stowarzyszenie Bydgoskie Przedmieście, Fundacja Stabilo, Stowarzyszenie Dziedzictwo Torunia, Stowarzyszenie Rowerowy Toruń, Pracownia Zrównoważonego Rozwoju i Wyborcy.org. - Razem wywrzemy większy nacisk na polityków - tłumaczy Broniszewski. - W grupie jest także łatwiej zaistnieć w mediach. Każda z organizacji ma różne pomysły i inne doświadczenie, więc współpraca może się tylko opłacić.
Porozumienie chce zrewitalizować, czyli ożywić Bydgoskie Przedmieście. - Nie oznacza to, że zajmiemy się tylko odnawianiem kamienic - mówi Broniszewski. - Rewitalizacja powinna odbywać się na kilku płaszczyznach. Nie można zapomnieć o aktywizacji społecznej czy poprawie bezpieczeństwa mieszkańców. Współpraca kilku organizacji pozwoli na lepszą koordynację działań. Poszczególne pozarządówki nie będą powielały swoich inicjatyw.
Bydgoskie Przedmieście to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc Torunia. W dzielnicy mieszka 40 tys. osób - ponad 2,5 tys. żyje poniżej minimum socjalnego. Niewielu torunian wie jednak, że Bydgoskie to nie tylko problemy społeczne, ale również piękna architektura i ciekawa historia. To w tej dzielnicy znajduje się najstarszy w Polsce ogród zoobotaniczny. Właśnie tutaj można podziwiać także najwięcej zabytków w Toruniu - jest ich aż 478, podczas gdy Stare Miasto może pochwalić się 466 takimi obiektami. W popularnej "zofiówce" przy ul. Bydgoskiej 26 na początku XX w. mieszkali znani artyści: pisarz Stanisław Przybyszewski, malarz i literat Witkacy oraz aktor i reżyser Juliusz Osterwa. - Historia dzielnicy jest trochę zapomniana. Dlatego jej promocja będzie jednym z głównych celów naszej działalności - mówi Broniszewski.
Szansa na wypromowanie dzielnicy jest duża, bo w listopadzie ub.r. nasze miasto otrzymało ponad 10 mln euro na rewitalizację Starówki i Bydgoskiego Przedmieścia. Pieniądze pochodzą z dzielonego przez marszałka województwa unijnego Regionalnego Programu Operacyjnego. Niestety, magistrat nie może ich wydać, ponieważ czeka na wytyczne z Urzędu Marszałkowskiego. Władze województwa czekają z kolei na wskazówki z resortu rozwoju regionalnego. - Nie możemy się doczekać wytycznych już półtora roku - mówi Anna Dziczek z wydziału rozwoju i programowania europejskiego magistratu. - Bez nich nie możemy podjąć żadnych działań. Pewne jest, że na wydanie kwoty z RPO będą miały wpływ organizacje pozarządowe. Projekty będą podlegały konsultacjom społecznym.
Porozumienie nie zamierza jednak czekać na decyzje urzędników. - Sami będziemy pisać projekty i składać wnioski o unijne dotacje - tłumaczy Broniszewski. - Nie jesteśmy skazani na pieniądze miasta. Możemy starać się o dotacje np. z Europejskiego Funduszu Społecznego albo Funduszy Norweskich.
Więcej o inicjatywie na stronie: www.porozumienie.org.pl.
Marceli Sulecki



