Jak zaplanować życie zabytku, zanim rozpocznie się jego rewitalizacja?

Grafika z zielonym filtrem przedstawiająca grupę osób podczas spaceru wokół pałacu. Na środku widnieje odręczny napis „Jaki ma być?” oraz poniżej „Pałac w Murowanej Goślinie”.

Rewitalizacja Pałacu Winterfeldów w Murowanej Goślinie pokazuje, dlaczego o przyszłym życiu miejsca warto zacząć rozmawiać jeszcze przed powstaniem projektu architektonicznego. Przez blisko sześć miesięcy wspólnie z mieszkańcami, organizacjami społecznymi, instytucjami i samorządem pracowaliśmy nad programem funkcjonowania miejsca wspólnego. Jak przejść od wielu potrzeb do jednej wizji i wykorzystać partycypację jako narzędzie projektowania?

Najpierw mieszkańcy. Później projekt.

Odnowienie zabytkowego budynku to dopiero początek.

Prawdziwe wyzwanie zaczyna się później, gdy trzeba sprawić, by miejsce stało się częścią codziennego życia mieszkańców. Aby tętniło życiem nie tylko podczas uroczystego otwarcia czy okazjonalnych wydarzeń, ale również każdego zwykłego dnia.

To właśnie na tym etapie wiele inwestycji napotyka trudności.

Samorządy w całej Polsce rewitalizują pałace, dwory, kamienice czy obiekty poprzemysłowe. Odnowiona architektura może stać się wizytówką miasta lub gminy. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie:

co będzie działo się w tym miejscu po zakończeniu remontu?

Nawet najlepiej zaprojektowana przestrzeń nie gwarantuje sukcesu. O tym, czy miejsce będzie żyło przez kolejne lata, decydują również dobrze przemyślany program funkcjonowania, model zarządzania, lokalne partnerstwa oraz oferta odpowiadająca na rzeczywiste potrzeby mieszkańców.

Zmienić kolejność

Z takim wyzwaniem mierzyła się Gmina Murowana Goślina, przygotowując rewitalizację Pałacu Winterfeldów.

Już na początku procesu podjęto decyzję, która wyznaczyła kierunek dalszych działań.

Zamiast rozpoczynać od projektu architektonicznego, postanowiono najpierw odpowiedzieć na pytanie:

Jaką rolę Pałac Winterfeldów powinien pełnić w życiu mieszkańców za pięć, dziesięć i dwadzieścia lat?

Dopiero odpowiedź na nie miała stać się podstawą dalszego projektowania.

Najpierw ludzie

Takiej odpowiedzi nie można znaleźć przy biurku.

Powstaje ona w rozmowie z mieszkańcami, organizacjami społecznymi, instytucjami i lokalnymi liderami.

Dlatego pierwszym etapem nie było przygotowanie koncepcji architektonicznej, lecz zaprojektowanie procesu partycypacyjnego. Jego celem było wspólne wypracowanie programu funkcjonowania miejsca wspólnego dla całego założenia pałacowo-parkowego.

Odwróciliśmy w ten sposób kolejność, z którą często spotykamy się w procesach inwestycyjnych.

Najpierw wspólnie projektujemy sposób funkcjonowania miejsca. Dopiero później mogą powstać rozwiązania architektoniczne, które tę wizję umożliwią.

Zrozumieć miejsce, zanim zaczniemy je projektować

Każda rewitalizacja rozpoczyna się od miejsca. Ale miejsce to nie tylko budynek, park czy historyczny układ przestrzenny. To również ludzie, ich codzienne doświadczenia, potrzeby i sposób korzystania z otoczenia.

Dlatego zaczęliśmy od zrozumienia lokalnego kontekstu.

Analizowaliśmy dokumenty dotyczące rewitalizacji Pałacu Winterfeldów, materiały strategiczne gminy oraz historię obiektu. Równolegle rozmawialiśmy z przedstawicielami samorządu i instytucji zaangażowanych w przygotowanie inwestycji. Pozwoliło nam to poznać perspektywę osób odpowiedzialnych za proces i lepiej zrozumieć potencjał miejsca.

Jednocześnie rozpoczęliśmy diagnozę społeczną.

W ankiecie internetowej nie pytaliśmy mieszkańców o konkretne rozwiązania architektoniczne. Na tym etapie nie istniała jeszcze koncepcja zagospodarowania pałacu i nie chcieliśmy jej uprzedzać.

Znacznie ważniejsze było zrozumienie codziennego życia mieszkańców.

Pytaliśmy między innymi o to, jakich przestrzeni brakuje w Murowanej Goślinie, jakie aktywności trudno dzisiaj realizować, które grupy nie znajdują miejsca odpowiadającego ich potrzebom oraz czego mieszkańcy oczekują od przyszłego wykorzystania pałacu i otaczającego go parku.

W ten sposób rozmowa przesunęła się z poziomu:

„Jak ma wyglądać budynek?”

na:

„Jakie potrzeby ma zaspokajać?”

To pozornie niewielka zmiana, ale właśnie ona wyznaczyła kierunek całego procesu.

Już podczas diagnozy było widać, że mieszkańcy postrzegają przyszłość pałacu z wielu perspektyw. Dla jednych miał stać się miejscem wydarzeń kulturalnych. Inni widzieli w nim przestrzeń codziennych spotkań, działalności społecznej czy edukacyjnej. Pojawiały się także pomysły związane z rekreacją i lepszym wykorzystaniem parku.

Nie były to jeszcze gotowe rozwiązania. Były to sygnały pokazujące, jakie potrzeby powinny stać się przedmiotem dalszej wspólnej pracy.

Nie istnieje jeden „głos mieszkańców”

Jednym z najważniejszych założeń procesu było uznanie, że społeczność lokalna nie mówi jednym głosem.

Młodzież, osoby starsze, rodzice z dziećmi, organizacje społeczne, instytucje kultury czy lokalni przedsiębiorcy korzystają z przestrzeni w różny sposób i mają wobec niej odmienne oczekiwania.

Dlatego zrezygnowaliśmy z jednego wspólnego spotkania dla wszystkich uczestników.

Takie rozwiązanie wydaje się prostsze organizacyjnie. W praktyce może jednak prowadzić do sytuacji, w której dominują osoby najbardziej aktywne lub najbardziej przekonane do swoich racji. Część głosów pozostaje niewypowiedziana, a potrzeby mniej licznych grup schodzą na dalszy plan.

Zależało nam, aby każda z grup mogła najpierw opowiedzieć o swoich doświadczeniach we własnym gronie. Dlatego warsztaty prowadziliśmy osobno dla poszczególnych grup mieszkańców.

Nie pytaliśmy przy tym wyłącznie o to, co powinno znaleźć się w pałacu.

Ważniejsze było pytanie:

Co musiałoby się wydarzyć, żeby mieszkańcy chcieli tu wracać?

Młodzież mówiła o przestrzeni dostępnej również poza zorganizowanymi wydarzeniami, do której można po prostu przyjść i spędzić czas z rówieśnikami.

Organizacje społeczne zwracały uwagę na możliwość prowadzenia własnych działań, współpracy z innymi podmiotami i współtworzenia programu pałacu.

Instytucje dostrzegały potencjał miejsca jako przestrzeni działań edukacyjnych, kulturalnych i międzypokoleniowych.

Zasada, którą stosujemy w takich procesach, jest prosta: najpierw wzmacniamy każdy głos, potem budujemy głos wspólny.

Dopiero po pracy w poszczególnych grupach rozpoczęliśmy łączenie ich perspektyw. Dzięki temu zamiast szukać jednego dominującego pomysłu, mogliśmy projektować miejsce odpowiadające na potrzeby różnych użytkowników.

Od pomysłów do programu funkcjonowania miejsca wspólnego

Po zakończeniu warsztatów mieliśmy dużą liczbę opinii, potrzeb i pomysłów.

Na tym etapie łatwo popełnić błąd, który pojawia się w wielu procesach konsultacyjnych: pozostawić zebrane głosy w formie długiej listy postulatów, z której później trudno wyciągnąć praktyczne wnioski.

Naszym zadaniem było coś innego.

Nie chcieliśmy tworzyć katalogu życzeń. Chcieliśmy stworzyć program funkcjonowania miejsca wspólnego, który stanie się punktem wyjścia dla dalszego projektowania.

Dlatego przestaliśmy zbierać kolejne pomysły i zaczęliśmy porządkować te, które już się pojawiły.

Sprawdzaliśmy, które funkcje wzajemnie się uzupełniają, jakie działania mogą odbywać się równolegle, jak stworzyć przestrzeń dla osób w różnym wieku i o różnych potrzebach oraz jak połączyć codzienne aktywności mieszkańców z wydarzeniami organizowanymi okazjonalnie.

To był moment, w którym rozmowa przestała dotyczyć pojedynczych pomieszczeń czy wyposażenia.

Coraz wyraźniej wyłaniał się obraz miejsca, które ma funkcjonować każdego dnia.

Projektować zwykły wtorek

Jednym z tematów regularnie powracających podczas warsztatów była codzienna dostępność pałacu.

Mieszkańcy zwracali uwagę, że wiele obiektów publicznych ożywa podczas koncertów, wystaw czy uroczystości. Przez pozostały czas bywają zamknięte albo wykorzystywane w ograniczonym zakresie.

W przypadku Pałacu Winterfeldów uczestnicy wyobrażali sobie coś innego.

Miał to być obiekt, do którego można przyjść także bez szczególnej okazji. Spotkać innych mieszkańców, skorzystać z działań organizacji społecznych, wziąć udział w warsztatach, odpocząć w parku albo po prostu spędzić czas.

Właśnie wtedy zaczęła kształtować się wspólna wizja funkcjonowania pałacu.

Program przestał być listą planowanych wydarzeń. Stał się opisem tego, jak miejsce ma działać każdego dnia i odpowiadać na potrzeby różnych grup użytkowników.

Stał się programem funkcjonowania miejsca wspólnego.

Od wielu potrzeb do jednej wizji

Potrzeby poszczególnych grup były różne, ale nie musiały być ze sobą sprzeczne.

Młodzież szukała miejsca dostępnego poza zorganizowanymi zajęciami. Organizacje społeczne potrzebowały przestrzeni do działania i współpracy. Instytucje zwracały uwagę na funkcje edukacyjne, kulturalne i społeczne. Pojawiały się również pomysły dotyczące parku i wydarzeń plenerowych.

Analiza zebranego materiału pokazała jednak wspólny kierunek.

Niezależnie od wieku, doświadczeń czy sposobu korzystania z przestrzeni mieszkańcy oczekiwali miejsca otwartego, dostępnego i wykorzystywanego przez cały rok.

Miejsca, do którego można przyjść nie tylko na wydarzenie, ale również spotkać innych ludzi, rozwijać zainteresowania, działać społecznie albo po prostu spędzić czas.

Rozmowa przestała więc dotyczyć wyłącznie funkcji pałacu. Zaczęła dotyczyć zasad funkcjonowania miejsca wspólnego.

Zamiast szukać kompromisu pomiędzy różnymi oczekiwaniami, mogliśmy budować wizję miejsca odpowiadającego na potrzeby wielu grup jednocześnie.

Wizja, która pomaga podejmować decyzje

Efektem procesu nie była tylko lista potrzeb i propozycji mieszkańców.

Najważniejszym rezultatem stała się wspólna wizja przyszłego funkcjonowania Pałacu Winterfeldów jako miejsca wspólnego.

Nie powstała podczas jednego spotkania. Była wynikiem kolejnych rozmów, warsztatów i stopniowego porządkowania perspektyw.

Co ważne, nie była też deklaracją ani zbiorem ogólnych wartości.

Stała się narzędziem podejmowania decyzji.

Pozwalała oceniać, czy proponowane rozwiązania rzeczywiście odpowiadają potrzebom mieszkańców i wzmacniają charakter miejsca wspólnego.

Mieszkańcy zgodzili się, że pałac powinien łączyć funkcje społeczne, edukacyjne, kulturalne i rekreacyjne. Równie istotne było jednak to, w jaki sposób mają one ze sobą współistnieć.

Historia obiektu nie miała pozostać zamknięta w ekspozycji czy pojedynczych wydarzeniach. Miała stać się naturalnym elementem codziennego życia miejsca: działań edukacyjnych, spotkań mieszkańców, aktywności organizacji społecznych oraz wydarzeń odbywających się w pałacu i parku.

Tak zdefiniowana wizja stała się pomostem między partycypacją a projektowaniem.

Architekci mogli otrzymać nie tylko informacje o tym, jakie pomieszczenia powinny znaleźć się w budynku, ale przede wszystkim odpowiedź na pytanie, jak to miejsce ma działać.

Osoby odpowiedzialne za przyszłe zarządzanie zyskały natomiast punkt odniesienia do planowania programu, partnerstw i oferty.

Rozmowa o zarządzaniu zaczyna się przed remontem

W wielu procesach inwestycyjnych pytanie o przyszłe zarządzanie pojawia się dopiero wtedy, kiedy budynek jest gotowy do otwarcia.

Dopiero wtedy rozpoczyna się rozmowa o tym, kto będzie odpowiadał za jego funkcjonowanie, jak stworzyć program działań i jak zachęcić mieszkańców do korzystania z nowej przestrzeni.

W Murowanej Goślinie odwróciliśmy tę kolejność.

Już podczas warsztatów uczestnicy zastanawiali się nie tylko nad funkcjami pałacu, ale również nad tym, jak ma funkcjonować jako miejsce wspólne.

Rozmawialiśmy o odpowiedzialności za jego codzienne życie, działaniach, które mogą współtworzyć organizacje społeczne, sposobach angażowania mieszkańców w rozwijanie oferty oraz partnerstwach z lokalnymi instytucjami.

Pojawił się też ważny pomysł rozpoczęcia działań jeszcze przed zakończeniem inwestycji.

Zamiast czekać na otwarcie budynku, pierwsze działania animacyjne wokół pałacu mogą rozpocząć się już podczas przygotowań do rewitalizacji. Dzięki temu społeczność miejsca może tworzyć się równolegle z jego fizyczną odbudową.

Zarządzanie przestaje być wtedy ostatnim etapem inwestycji. Staje się częścią jej projektowania.

A rewitalizacja przestaje być wyłącznie przedsięwzięciem budowlanym. Staje się również procesem budowania społeczności wokół miejsca.

Od rewitalizacji do miejsca wspólnego. Pięć wniosków z procesu

Każda rewitalizacja jest inna. Różnią się budżety, historia miejsca, skala inwestycji i potrzeby lokalnej społeczności.

Jednak na początku niemal każdego procesu warto postawić podobne pytania:

Jaką rolę ma pełnić to miejsce? Dla kogo powstaje? Jak będzie funkcjonować po remoncie? Kto będzie współtworzył jego ofertę?

Przez blisko sześć miesięcy, w dwóch etapach procesu, wspólnie z mieszkańcami, organizacjami społecznymi, instytucjami i samorządem pracowaliśmy nad programem funkcjonowania miejsca wspólnego.

Z tego doświadczenia wyciągamy pięć zasad, które warto wykorzystać także w innych procesach rewitalizacji:

  1. Najpierw zaprojektuj sposób funkcjonowania miejsca. Projekt architektoniczny odpowiada na pytanie, jak będzie wyglądał budynek. Program funkcjonowania miejsca wspólnego odpowiada na pytanie, jak będzie ono żyło. Potrzebne są obie perspektywy.
  2. Nie istnieje jeden głos mieszkańców. Młodzież, seniorzy, organizacje, instytucje i inni użytkownicy mają różne doświadczenia. Warto najpierw stworzyć przestrzeń dla tych różnych perspektyw, a dopiero później budować wspólną wizję.
  3. Projektuj codzienność, nie tylko wydarzenia. O sukcesie miejsca nie decydują wyłącznie koncerty, wystawy czy uroczyste otwarcie. Ważniejsze jest, czy mieszkańcy mają powód, żeby przyjść tam również w zwykły wtorek po południu.
  4. Zarządzanie jest częścią projektowania. Model zarządzania, partnerstwa i sposoby współodpowiedzialności warto projektować równolegle z przyszłą przestrzenią, a nie dopiero po remoncie.
  5. Partycypacja jest narzędziem projektowym. Dobrze zaprojektowany proces nie kończy się na zebraniu opinii. Pomaga podejmować decyzje, porządkować priorytety i budować odpowiedzialność za przyszłość miejsca.

Rewitalizacja zaczyna się przed projektem

Rewitalizacja nie zaczyna się od projektu architektonicznego.

Zaczyna się od rozmowy o tym, jakie miejsce chcemy wspólnie stworzyć i jaką rolę ma ono odgrywać w życiu lokalnej społeczności.

Doświadczenia z Murowanej Gośliny pokazują, że warto rozpocząć tę rozmowę odpowiednio wcześnie. Pozwala ona wykorzystać wiedzę mieszkańców, uporządkować decyzje projektowe i przygotować nie tylko budynek do remontu, ale również społeczność do jego przyszłego współtworzenia.

Niezależnie od tego, czy rewitalizacja dotyczy pałacu, dworca, kamienicy, szkoły czy dawnej fabryki, pytanie pozostaje podobne:

Jak zaprojektować miejsce, do którego ludzie będą chcieli wracać nie dlatego, że jest nowe, ale dlatego, że jest ich wspólnym miejscem?

Właśnie od odpowiedzi na to pytanie warto rozpocząć rewitalizację.