Paweł Kołacz: Budowanie parkingów nie jest zadaniem gminy!

Bazując na doświadczeniu krajów zachodniej Europy muszę zmartwić kierowców: lepiej nie będzie — mówi w wywiadzie z Andrzejem Padniewskim dla „Dzień Dobry Polkowice” Paweł Kołacz, ekspert ds. partycypacji i kształtowania przestrzeni publicznej.

Śledziłeś publikacje dotyczące polkowickiego sporu o budowę parkingu kosztem skweru. Czy dla Ciebie tego typu konflikt społeczny to chleb powszedni, czy jednak coś Cię w tym sporze zaskoczyło?

Zacznę od najważniejszej rzeczy: przyszło nam w Polsce żyć w czasach, w których mamy deficyt miejsc parkingowych. I tu muszę kierowców zmartwić: w tym elemencie nic nie wskazuje na poprawę. Żadna gmina w Polsce nie jest w stanie zapewnić miejsca parkingowego dla każdego. Do tego jeszcze bezpłatnego. Pamiętajmy też, że zapewnienie miejsc parkingowych to nie jest zadanie gminy.

Dlaczego uważasz, że nie ma szans na poprawę infrastruktury parkingowej?

To proste: podobny „boom samochodowy” przeżywały kraje zachodniej Europy. Działo się to jednak w latach 60. i 70. poprzedniego wieku. Z czasem okazało się, że miasta nie są w stanie przyjąć wszystkich samochodów, jakie chcą do niego wjechać. Po prostu nie ma na to miejsca. Samorządy zaczęły zatem szukać sposobu na to, jak zachęcić mieszkańćów do wyboru innych spsobów poruszania się. Teraz mamy ogromny bagaż doświadczeń tego, czego już dokonano na zachodzie. I powinniśmy z tych doświadczeń korzystać.

Pamiętam taką statystykę, wskazującą na ilość samochodów przypadających na tysiąc mieszkańców w europejskich stolicach. Paryż i Berlin oscylowały gdzieś na poziomie ok. 300 samochodów, Amsterdam ok. 250, Warszawa lekką ręką przekroczyła 700.

Tak niestety jest. Brak wspierania innych form poruszania się po mieście spowodował wielką nadpodaż samochodów. Mamy cztery sposobności przemieszczania się: samochodem, komunikacją miejską, rowerem i na piechotę. Miasta zachodniej Europy od lat dążyły do optymalizacji, zrównania tych sposobów ruchu. Kopenhaga zeszła do udziału w ruchu samochodowym do 30 proc. i 40 proc. rowerem. Ale zajęło im to 20 lat. A ostatnio, gdy badaliśmy prawie 200 tys. polskie miasto, samochody stanowiły ponad 40 proc. poruszających się drogami uczestników ruchu. Rowery? 2 proc. To bardzo duża różnica. Jeśli udział w ruchu samochodów spadnie poniżej 30 proc. to wszyscy: włącznie z kierowcami, odczujemy poprawę na drogach, ruch będziej bardziej płynny.

Czy wszystko można sprowadzić do liczb? To tylko statystyka?

Ja się zawsze śmieję, że zarządzanie ruchem to raczej nauka behawioralna, a nie statystyka. Mamy swoje wieloletnie przyzwyczajenie i nie za bardzo chcemy coś zmieniać. Niestety nie da się w wielu miejscach poruszać po mieście tak, jak robili to nasi ojcowie i dziadkowie. Nie ma szans na miejsca parkingowe tuż przy wejściu do budynków, w wielu miejscach nie ma też szans na darmowy parking. Samochody zapchały miasta i miasteczka i dziś musimy zacząć to naprawiać. Musimy tłumaczyć mieszkańcom, że nie zawsze to najlepsze rozwiązanie.

Jaki jest zatem komfortowy dystans od domu do zaparkowanego samochodu?

Ważniejsze jest to jak ta droga z parkingu wygląda: czy jest bezpieczna czy jest ciekawa, czy po drodze załatwimy jakieś sprawy: zrobimy zakupy, wyślemy list. Wtedy nawet 600 m. przejdziemy bez wysiłku.

Ruch pieszy jest ważny?

Kluczowy. To od niego zależy m.in. ekonomia miejsca. To piesi są klientami, a nie samochody. Od jakość przestrzeni między domem a samochodem, czy przystankiem zależy bardzo wiele.

Kupujemy wtedy chleb w piekarni, odwiedzamy sklep spożywczy…

A na końcu wielu z nas wsiada do samochodu. Który, co też warto podkreślić, jest najrzadziej używanym i najbardziej przestrzeniochłonnym środkiem transportu w mieście. Nasze samochody przez 95 proc. czasu stoją zaparkowane! I pożerają przestrzeń miasta.

To brzmi raczej mało optymistycznie?

Ale musimy zdać sobie z tego sprawę. Co więcej: zdarza się, że jeśli policzymy czas na dojście do samochodu, następnie dojechanie do miejsca pracy, znalezienie miejsca do zaparkowania i następnie dojście do pracy to wielu może być zaskoczonych, że szybciej dotarłoby do tejże pracy… na piechotę. Samochód to naprawdę świetny środek transportu, ale na długich dystansach. Poruszanie się nim w przestrzeni miejskiej jest bardzo kłopotliwe, a samochdów jest coraz więcej.

Wróćmy na chwilę do Polkowic. Spór o skwer lub parking na ul. Skrzetuskiego. Pokusiłbyś się o wskazanie, czy podjęto słuszną decyzję o pozostawieniu w tym miejscu skweru?

Zapewne jego obrońcy są zadowoleni z decyzji, które zapadły.

No właśnie: a raptem dzień później odezwał się do mnie kierowca mieszkający przy tej ulicy, narzekając, że nie ma gdzie parkować! Dodatkowo, jak twierdził, gdyby wiedział, że spotkanie z burmistrzem miało dotyczyć właśnie poszerzenia parkingu, poszedłby z kolegami i przedstawił swoje racje. Oczywiście odwrotne do tych, które przedstawiali obrońcy skweru.

Zapewne i on miał swoje racje.

I on, i obrońcy skweru?

Dobra ulica służy wielu grupom użytkowników. Przejezdność to nie jest jedyna funkcja, jaką ma spełnić. Rolą zarządcy drogi jest dopasować różne interesy mieszkańców. Dyskusja o powstaniu miejsc parkingowych nie może się tak odbywać. Decyzja o lokalizacji miejsc parkingowych musi wynikać z szerszego planu ruchu w tej okolicy. Przecież każde miejsce parkingowe zwiększa ilość samochodów w przestrzeni. Osobną kwestią jest też, że każda kolejna potrzeba transportowa miasta nie może pogarszać jakości życia mieszkańców. Sama budowa drogi czy parkingu nie jest celem, ale poprawianie przemieszczania się po mieście — już tak.

Co konkretnie masz na myśli?

Miasta nie mają obowiązku budować nowych dróg, ale muszą poprawiać jakość poruszania się po mieście. A to nie jest to samo. Tu trzeba działać na wielu polach, promocji innego sposobu poruszania się, dbałości o ciągi piesze, płynność ruchu, czasami reorganizacji całej filozofi poruszania się. Coś, co wymyślono 50 lat temu, dziś już w wielu miejscach nadal nie działa. Do tego potrzebny jest dobry plan, który to wszystko będzie koordynował. Wiedeń czy Kopenhaga posiadają swoje Plany Mobilności Miejskiej, które jasno definiują to, co miasto ma zamiar osiągnąć dzięki takiemu, a nie innemu wykorzystaniu przestrzeni ulic. I do tych celów dążą.

Przykład?

Skandynawia. Miasta stosują zasadę „zero wypadków śmiertelnych”, pod ten cel wszystko jest podporządkowane. Tak reorganizują przestrzeń, aby nie dochodziło do wypadków, np. przy przystankach. Wprowadzają takie rozwiązania, które eliminują możliwość kolizji pieszego z samochodem. Do tego trzeba odwagi, bo w wielu miejscach cierpi na tym płynność ruchu.

Nasi politycy nie są aż tak odważni…

Ale powoli dorastają do tego, jak organizować przestrzeń miejską. Gdańsk w ostatnich latach zmniejszył liczbę znaków drogowych o ponad 10 000. Zamiast np. ograniczenia prędkości i zakazu parkowania w wielu miejscach postawiono jeden znak — strefa zamieszkania. W tym mieście już ponad 50 proc. ulic ma ograniczenie prędkości do 30 km/h, plan zakłada 70 proc. dróg o spowolnionym ruchu. Efekty? Drastyczne spadki wypadków i kolizji. Liczba ofiar śmiertelnych zmniejszyła się aż o połowę! Drugą godną pochwały praktyką jest to, co zaczyna robić Wrocław. Miasto powołało m.in. oficera pieszego i rowerowego do zarządzania ruchem poszczególnych użytkowników. Inne miasta też zaczynają zmianę filozofii zarządzania ruchem.

To jednak wielkie ośrodki. A jak to się przekłada na mniejsze miejscowości?

Ależ zasady, o których mówię, są uniwersalne! Miasta muszą zacząć zarządzać ruchem, a nie tylko budować drogi. Do przestrzeni miejskiej trzeba podejść na zasadzie strategii, której realizacja miałaby odbywać się poprzez używanie narzędzi w postaci lepszej organizacji dróg. I to nie ma znaczenia, czy mówimy o ośrodku 20 tysięcznym, czy 2 milionowym. Oczywiście poza samą skalą i nakładem sił. Ale zasady przyświecające tworzeniu strategii są identyczne.

Jak mogłaby wyglądać taka strategia?

Całościowy plan poruszania się po mieście, przygotowany osobno dla każdej grupy użytkowników. Musi określać ich wzajemne relacje i wyznaczać priorytety. Musi powstać w ścisłej współpracy z mieszkańcami. Wszyscy użytkownicy powinni się zgodzić, czyje potrzeby transportowe zaspokajając w pierwszej kolejności. I później należałoby zacząć wprowadzanie strategii krok po kroku, ulicę po ulicy.

I ograniczyć w ten sposób rolę samochodów w ruchu uliczym?

To już taka „lewicująca” teoria, choć takie praktyki są stosowane w wielu miastach zachodniej Europy. Chociażby w Kopenhadze. Tam pieszy jest świętym. Ruch samochodowy został wydłużony i spowolniony, priorytetowość komunikacji miejskiej na jezdni też ma na to wpływ. Do tego skrócono trakty dla pieszych, by spacer zajął jak najmniej czasu. W tym wszystkim znalazło się również ważne miejsce dla rowerzystów: ich trasy są z reguły dłuższe, niż dla pieszych, ale zdecydowanie krótsze, niż dla kierowców samochodów. Ale żeby była jasność: po Kopenhadze też świetnie jeżdzi się samochodem, ruch jest dużo mniejszy niż w polskich miastach.

Po Kopenhadze spaceruje się rewelacyjnie.

A zwróciłeś uwagę na zasadę „zerowych krawężników”? To właśnie Kopenhaga jest pionierem w tym, że pieszy nie musi pokonywać żadnych przeskoków na traktach. Przejścia dla pieszych są podniesione, pieszy ma zawsze płaską przestrzeń. W efekcie jest bezpieczniej, bo samochody zmuszone są do zwolnienia przed przejściem dla pieszych, a sami piesi czują się bardziej komfortowo. I, co oczywiste, statystyka jest nieubłagana: w mieście jest również bezpieczniej.

Oj, kierowcy samochodów znienawidzą mnie za ten wywiad…

Kierowcy muszą zrozumieć, że nie są jednym użytkownikiem drogi w mieście. Tam się muszą zmieścić wszyscy. Muszą także zdać sobie sprawę, że gdy przekonają innych kierowców, aby przesiedli się do autobusu lub na rower albo częściej chodzili pieszo, to na drodze zrobi się luźniej. Ale aby to się stało, musimy przeprojektować wiele dróg w miastach aby zachęcały także do jazdy rowerem. Tak jak przez ostatnie lata budowaliśmy drogi, które zachęcały do jazdy samochodem.

Wielogłos — warsztaty dla nauczycieli

„Wielogłos. Integracja uchodźców w polskich gminach” to projekt, który powstał w ramach programu „Obywatele dla Demokracji”, finansowanego ze środków Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Pracownia Zrównoważonego Rozwoju wspólnie z Fundacją Emic i toruńskim biurem Polskiej Akcji Humanitarnej prowadzi badania społeczne i warsztaty z uchodźcami, przedstawicielami instytucji regionalnych i samorządowych, organizacjami działającymi na rzecz uchodźców i liderami społecznymi.

Do tej pory przeprowadziliśmy prawie 150 ankiet i 20 wywiadów pogłębionych. 26 i 27 lutego 2016 roku Dominika Rypa i Łukasz Bartosik z PAH przeprowadzili warsztaty dla 15 nauczycieli i nauczycielek ze Szkoły Podstawowej w Grupie, Gimnazjum w Michalu i Szkole Podstawowej nr 5 w Grudziądzu, gdzie uczą się dzieci-uchodźcy.

Szkolenie dotyczyło globalnego wymiaru uchodźstwa i wyzwań, jakie stoją przed pracownikami i pracownicami szkół, w których uczą się dzieci-uchodźcy, wspólnie omawiali pomysły na skuteczniejszą pracę w wielokulturowej szkole. Uczestnicy analizowali historie uchodźców z Syrii, Czeczenii i Ukrainy. Filmy, wywiady i zapisy wypowiedzi budziły wiele emocji i skłaniały do refleksji o bagażu doświadczeń, z jakim uchodźca trafia do kraju docelowego.

Kolejne warsztaty odbędą się na początku kwietnia 2016 roku i poświęcone będą głównie kulturze Syrii, doświadczeniom innych szkół w Polsce i prezentacji perspektywy rodziców-uchodźców mieszkających w Ośrodku dla Cudzoziemców w Grupie.

Pierwsze tygodnie pracy upewniły nas, że temat uchodźców często budzi kontrowersje, także w instytucjach, które są zobowiązane do współpracy z cudzoziemcami. Z drugiej strony wielu pracowników urzędów pracy, ośrodków pomocy rodzinie czy szkół wyraża potrzebę szkoleń, warsztatów i innego rodzaju wsparcia, zwraca też uwagę na elementy systemu integracji uchodźców, które wymagają poprawy.

1% dla lepszego miasta

Szanowni Państwo!

Od 9 lat rozwijamy społeczeństwo obywatelskie i demokrację w polskich samorządach. Byliśmy jednymi z pierwszych w Polsce, którzy głośno mówili o potrzebie konsultacji społecznych, partycypacji obywatelskiej czy budżecie obywatelskim. Dziś, dzięki naszej pracy i determinacji, w wielu miastach i gminach funkcjonują budżety partycypacyjne, odbywają się konsultacje społeczne, działają aktywne rady osiedli. Mieszkańcy domagają się, aby planowane inwestycje były odpowiedzią na ich rzeczywiste potrzeby, oczekują jawności i transparentności od przedstawicieli władzy. Coraz więcej miejsc w przestrzeni publicznej powstaje we współpracy z ich użytkownikami.

Nasze miasta mogą być jeszcze lepsze! Zmieniajmy je wspólnie. Dziś pracujemy nad doskonaleniem i rozwijaniem nowych narzędzi zwiększających partycypację obywatelek i obywateli w samorządach. Nasze działania wspierają Mieszkańców. Wspierają Was. Przekaż 1%. Dla lepszego miasta.

Wielogłos — zaczynamy!

W tym tygodniu na dobre rozpoczynamy projekt „Wielogłos. Integracja uchodźców w polskich gminach”. Do końca lutego będziemy prowadzić badania w kilku gminach, między innymi w Dragaczu, Grudziądzu, Bydgoszczy i Toruniu. Nasza diagnoza obejmie podstawowe problemy, bariery i oczekiwania związane z przyjęciem nowych uchodźców w województwie kujawsko-pomorskim. Zapytamy także o dotychczasowe doświadczenia z cudzoziemcami, w tym z uchodźcami oraz o funkcjonowanie systemu integracji uchodźców.

Cel badań:

  • identyfikacja podstawowych barier i problemów w systemie integracji uchodźców na poziomie lokalnym,
  • diagnoza potrzeb integracyjnych cudzoziemców,
  • diagnoza przygotowania lokalnych instytucji do przyjęcia nowych grup uchodźców i podejmowania działań integracyjnych z obecnymi grupami uchodźców i cudzoziemców.

W ramach diagnozy przeprowadzimy:

  • ankiety i wywiady indywidualne z uchodźcami mieszkającymi w ośrodku dla cudzoziemców w Grupie koło Grudziądza,
  • wywiady indywidualne z osobami, które uzyskały status uchodźców i mieszkają, pracują na terenie naszego województwa,
  • wywiady indywidualne z przedstawicielami instytucji publicznych zaangażowanymi w proces integracji uchodźców (MOPR, GOPS, PCPR, WCPR, urzędy gmin i miast, szkoły, jednostki wojewódzkie i powiatowe odpowiedzialne za integrację uchodźców),
  • wywiady eksperckie z pracownikami instytucji publicznych i pozarządowych zaangażowanymi w proces integracji uchodźców,
  • wywiady scenariuszowe z przedstawicielami instytucji publicznych, lokalnymi liderami i przedstawicielami organizacji pozarządowych oraz z uchodźcami mieszkającymi w ośrodku dla cudzoziemców w Grupie.

Badania te posłużą do przygotowania Szkolnych oraz Lokalnych Systemów Integracji Uchodźców w dwóch gminach, które uczestniczą w projekcie.

Projekt jest realizowany przez Fundację Emic, Pracownię Zrównoważonego Rozwoju i toruńskie biuro Polskiej Akcji Humanitarnej we współpracy z pracownikami Instytutu Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. „Wielogłos. Integracja uchodźców w polskich gminach” jest częścią projektu „Uchodźcy mają głos”, realizowanego w ramach programu „Obywatele dla Demokracji”, finansowanego ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Wielogłos. Integracja uchodźców w polskich gminach.

Wśród polityków i w mediach, także tych społecznościowych, co jakiś czas wybucha dyskusja na temat tego, ilu uchodźców powinna przyjąć Polska. Rzadko słychać rozmowy na temat tego, jak chcemy ich przyjąć, w jaki sposób integrować ich ze społecznością lokalną, jak powinna wyglądać procedura nadawania statusu uchodźcy, czy uchodźcy powinni mieć prawo do pracy, a jeśli tak, to od kiedy, jak powinna wyglądać edukacja dzieci, które trafiają do polskich szkół.

W listopadzie 2015 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, z którego dobitnie wynika, że system integracji uchodźców w Polsce praktycznie nie istnieje.

Rola państwa po przyznaniu statusu uchodźcy lub ochrony uzupełniającej ogranicza się do wypłacania przez rok zasiłków w ramach Indywidualnych Programów Integracji. Raport wskazuje, że jedyne sensowne działania podejmują organizacje pozarządowe z pozyskanych przez siebie środków zewnętrznych.

„Wielogłos. Integracja uchodźców w polskich gminach” to projekt, który powstał w ramach programu „Obywatele dla Demokracji”, finansowanego ze środków Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Wspólnie z Fundacją Emic i toruńskim biurem Polskiej Akcji Humanitarnej przeprowadzimy warsztaty i badania społeczne z uchodźcami, przedstawicielami instytucji regionalnych i samorządowych, organizacjami działającymi na rzecz uchodźców i liderami społecznymi. Do współpracy zaprosimy ekspertów zajmującymi się uchodźstwem. Wspólnie opracujemy Lokalny System Integracji: procedury i podstawy systemu, który pomoże sprawnie i bezpiecznie przyjąć i włączyć uchodźców w lokalne społeczności.

Równolegle pracować będziemy nad stworzeniem Szkolnego Systemu Integracji. Przeprowadzimy warsztaty w szkołach, które mają już doświadczenie z edukacją dzieci uchodźców oraz w takich, do których dopiero mogą trafić dzieci. Przygotujemy karty pracy, konspekty lekcji, materiały, które będą mogły wspomóc grono pedagogiczne w szkołach, w których uczą się dzieci uchodźców.

„Wielogłos” prowadzą ekspertki i eksperci z trzech toruńskich organizacji: Przemek Wyciechowski z Fundacji Emic, specjalista do spraw integracji uchodźców, Dominika Rypa i Łukasz Bartosik z PAH, zajmującej się pomocą humanitarną oraz Joanna Suchomska, Krzysztof Ślebioda i Dominika Urzędowska z Pracowni Zrównoważonego Rozwoju, posiadającej doświadczenia w procesach partycypacyjnych, konsultacjach społecznych, prowadzeniu badań społecznych.

Projekt wesprą socjologowie z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, między innymi dr Wojciech Goszczyński, który będzie koordynował procesy badawcze i analizy oraz Rafał Baczyński-Sielaczek, ekspert ds. uchodźców.

 Źródło fotografii: Amnesty International

„Wielogłos. Integracja uchodźców w polskich gminach” jest częścią projektu „Uchodźcy mają głos”, realizowanego w ramach programu „Obywatele dla Demokracji”, finansowanego ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

One Billion Rising — Nazywam się Miliard

Protestuj, tańcz, powstań przeciwko molestowaniu seksualnemu wobec kobiet i dziewcząt! Jedna za miliard, miliard za jedną. Pracownia Zrównoważonego Rozwoju wspiera toruńską edycję międzynarodowej akcji One Billion Rising, która jest protestem przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt. W tym roku organizatorki zwracają szczególną uwagę na kwestie molestowania.

Dlaczego taniec? Bo tańcząc rządzę swoim ciałem. Wspólny taniec wyzwala energię. Polska akcja nosi nazwę „Nazywam się Miliard”, by w ten sposób okazać solidarność i wsparcie dla wszystkich kobiet na świecie, które doświadczają przemocy.

Ofiarami molestowania seksualnego padają najczęściej kobiety: w domu, szkole, pracy, na ulicy, środkach komunikacji publicznej. Z badań przeprowadzonych we wszystkich krajach Unii Europejskiej wynika, że różnych form molestowania seksualnego doświadczyło od 45% do 55% kobiet powyżej 15. roku życia — od fizycznych przez werbalne po cybermolestowanie. Z badań wynika, że fizycznych form, takich jak niechciane dotykanie, przytulanie, całowanie doświadczyło 29% kobiet powyżej 15. roku życia, werbalne formy — żarty i komentarze z podtekstem seksualnym dotknęły 24% kobiet, 11% kobiet doświadczyło niewerbalnych form molestowania (w tym cybermolestowania): obraźliwych seksualnie jednoznacznych e-maili lub wiadomości SMS.

Spotkajmy się 14 lutego 2016 roku w centrum handlowym Toruń Plaza, aby zaprotestować przeciwko tego typu zachowaniom, okażmy solidarność z kobietami, które doświadczyły przemocy. O godzinie 15.00 rozpoczną się próby tańca, od 15.00 do 17.00 będzie można spotkać się z ekspertkami i ekspertami, którzy doradzą, co robić, gdy jest się świadkiem przemocy lub jej ofiarą, jak jej unikać i się bronić. Tańczymy o godzinie 16.00!

 

 

 

 

1% dla Pracowni Zrównoważonego Rozwoju?

Program do rozliczania PIT 2015 online - e-pity 2015Pracownia Zrównoważonego Rozwoju (PZR) to Restart, Przepis na Ulicę, „Senior — Aktywny Mieszkaniec!”, Śniadanie na Trawie, Partycypator oraz dziesiątki szkoleń w Toruniu i całej Polsce, konsultacji i pomysłów, które mają poprawiać nasze miasta i gminy. PZR to ludzie, którzy w imieniu mieszkańców zadają samorządowcom niewygodne pytania, którzy wspierają inne organizacje pozarządowe, zakładają stowarzyszenia, piszą i podpisują petycje, wspierają rady okręgów, udzielają się w ruchach miejskich i polityce. Zależy nam na lepszym Toruniu, dostosowanym do potrzeb różnych grup mieszkańców. Z naszego doświadczenia korzystają władze samorządów z różnych części Polski.

W tym roku Pracownia Zrównoważonego Rozwoju zyskała status Organizacji Pożytku Publicznego (OPP), a tym samym — możliwość pozyskania 1% podatków.

Wiemy, że wokół nas wiele chorych dzieci potrzebuje pieniędzy na leczenie czy rehabilitację. Nie pomagamy żadnemu konkretnemu dziecku, ale nie uważamy, że z tego powodu ten 1% nam się „nie należy”. W realizowanych projektach pamiętamy o wszystkich niepełnosprawnych, zwracamy uwagę projektantom przestrzeni, że muszą uwzględniać ich potrzeby.

Kiedy prowadziliśmy spotkania w ramach Restartu, nasza niechęć do kostki brukowej początkowo budziła powszechne zdziwienie. Ta kostka kosztowała miliony, a my mówiliśmy, że przeszkadza nie tylko „paniusiom na szpilkach” (jak stwierdził jeden z miejskich urzędników), ale także osobom poruszającym się o kulach i na wózkach, seniorkom i seniorom.

O niepełnosprawnych i starszych pamiętamy zawsze, kiedy mówimy o przestrzeni publicznej, o projektowaniu ulic czy przystankach autobusowych. Zwracamy uwagę, że wysokie krawężniki, a także zbyt „krótkie” zielone światło, utrudniają osobom starszym i niepełnosprawnym bezpieczne, wygodne poruszanie się po mieście, które należy także do nich!

Po raz kolejny przypominamy o tym w naszych najnowszych publikacjach, raporcie podsumowującym projekt „Senior — Aktywny Mieszkaniec!” i podręczniku „Przepis na Ulicę”. Nie uważamy, że „to nieetyczne, żeby zbierać na miasto, kiedy umierają dzieci”, choć rozumiemy, że każdy może mieć inne priorytety, zwłaszcza, kiedy ktoś bliski, znajomy „zbiera” 1% na leczenie swojego dziecka.

Popularne miejsca w przestrzeni publicznej zużywają się i nie ma w tym nic złego. Wszystko, co jest przez ludzi używane i kochane, musi być w końcu wymienione bądź naprawione. Potrzeby związane z miejscem zmieniają się, a to, co buduje wielkość przestrzeni publicznej, to otwarcie na potrzebę zmian i elastyczne zarządzanie, otwarte na zmiany.

Project for Public Spaces,
„Jak przetworzyć Miejsce”

„Miasto sobie poradzi bez 1%”. Zapewne. Powstaną nowe ulice, stadiony, sale koncertowe. Ale „1% na lepsze miasto” nie trafi do budżetu miast. Wesprze kolejne badania, diagnozy, projekty, warsztaty z mieszkańcami, którzy chcą mieś wpływ na to, jakie będzie ich miasto, ich najbliższa okolica, z której korzystają na co dzień.

Nasze działania wspierają Mieszkańców, wspierają Was. Przekaż 1%. Dla lepszego miasta.

Numer KRS
0000276152

Porto Alegre — więcej niż głosowanie

21 stycznia we Wrocławiu odbyła się konferencja „Gra o Budżet. Jak zaangażować mieszkańców do współdecydowania o swoim mieście?”. Podsumowanie projektu „Gra o Budżet”, promującego aktywny udział mieszkańców w podziale środków z budżetu partycypacyjnego, stało się okazją do dyskusji na temat roli i różnych sposobów funkcjonowania budżetu obywatelskiego w polskich miastach i gminach. Podczas konferencji po raz pierwszy zaprezentowaliśmy system zarządzania budżetem obywatelskim Porto Alegre.

Stworzony przez nas i olsztyńską agencję Implyweb system zarządzania budżetem obywatelskim Porto Alegre ma pomóc w aktywizacji mieszkańców, jak najlepszym podziale środków pochodzących z budżetu obywatelskiego oraz w zarządzaniu tym procesem przez pracownikom urzędów. Za pomocą naszego systemu mieszkańcy mogą zgłaszać wnioski, a dzięki temu, że wszystkie projekty są widoczne, mogą je weryfikować, ulepszać, kontaktować z innymi wnioskodawcami.

Zobacz wersję demonstracyjną systemu: www.budzet-obywatelski.org

System ułatwia i przyspiesza pracę urzędników, usprawnia komunikację z projektodawcami, weryfikację projektów. Jest elastyczny, łatwo go dostosować do zmieniających się warunków, przepisów czy też nowego regulaminu budżetu. Każde miasto i gmina mogą dopasować system do swoich potrzeb, liczby mieszkańców, podpiąć pod istniejącą stronę internetową czy dodać wybrane zdjęcie lub grafikę. System zbiera i przechowuje dane.

Zachęcamy do zapoznania się z prezentacją przygotowaną na wrocławską konferencję i kontaktu:

 

  Dorota Michalska
  tel. 691 382 690
  e-mail d.michalska@pzr.org.pl
  Krzysztof Ślebioda
  tel. 695 254 739
  e-mail k.slebioda@pzr.org.pl

1% dla lepszego miasta

Gdzie trafiają nasze podatki? Czy jesteście zadowoleni z tego, co dzieje się z Waszymi pieniędzmi? Pewnie nie zawsze. Raz w roku mamy możliwość zdecydować, co chcemy zrobić z 1% naszego podatku dochodowego. Tego 1% nie mamy już w swoim portfelu, nie możemy go zaoszczędzić, samodzielnie wydać. Wybierając organizację pożytku publicznego (OPP), mamy pośrednio wpływ na co zostanie wydany.

Program do rozliczania PIT 2015 online - e-pity 2015Są ludzie, organizacje, które zmieniają świat. Każdego dnia, po trochu. Dzięki nim do polskich lasów wróciły wilki i rysie, na ulicach biega mniej bezdomnych, głodnych kotów, szpitale wyposażone są w specjalistyczny sprzęt, pacjenci hospicjów mogą liczyć na pomoc wolontariuszy, a jednostki ochotniczej straży pożarnej na nowoczesne, niezawodne samochody. Inne organizacje starają się budować społeczeństwo obywatelskie, uczą, jak brać sprawy w swoje ręce, namawiają do aktywności na rzecz najbliższego otoczenia. Mamy tylko 1% i 8250 możliwości, komu go przekazać. Tyle właśnie organizacji uprawnionych jest do zbierania 1% za 2015 rok.

To truizm, ale powtórzmy: warto zastanowić się, jakiego rodzaju działalność chcemy wesprzeć. Ten 1% jest ważny, trzeba go przekazać roztropnie!

Pracownia Zrównoważonego Rozwoju status OPP zyskała w ubiegłym roku. Wesprzyjcie nasze działania, przekażcie swój 1%!

Od 9 lat współpracujemy z samorządami i mieszkańcami, zmieniając polskie miasta i gminy. Pomagamy wprowadzać budżet obywatelski, konsultować różne zagadnienia, wspólnie z mieszkańcami tworzymy przyjazną przestrzeń parków, skwerów i ulic. Szkolimy, prowadzimy warsztaty, badania, diagnozy. Podejmowanymi działaniami przypominamy, jak ważny jest zrównoważony rozwój, partycypacja i prowadzenie dialogu. Chcemy żyć w przyjaźniejszych, lepszych miastach.

Raz w roku zapraszamy mieszkańców Torunia i przyjezdnych na Śniadanie na Trawie. Zamieniamy pusty zwykle Rynek Nowomiejski w tętniące życiem, przyjazne, zielone miejsce w centrum miasta, gdzie spotykają się ludzie w różnym wieku, z różnych opcji politycznych, o różnym statucie, poglądach i wszyscy wspólnie spędzają czas. Tam możecie nas spotkać, porozmawiać o mieście, zrównoważonym rozwoju, odpowiedzialnej konsumpcji.

Przekażcie nam swój 1%. Obiecujemy, że będzie z niego pożytek.

Numer KRS
0000276152

„Toruń przyjazny seniorom” — raport

Projekt „Senior — Aktywny Mieszkaniec” dobiegł końca, jednak mamy nadzieję, że poniższy raport będzie dopiero początkiem.

Wierzymy, że zapoznanie się z wynikami naszej pracy może poprawić współpracę Torunia z jego starszymi mieszkankami i mieszkańcami. Polecamy lekturę wszystkim, którzy mają okazję współpracować z seniorkami i seniorami: przedstawicielami administracji, różnorodnych instytucji, organizacji czy też firm. Dziękujemy raz jeszcze serdecznie za okazaną nam pomoc, zwłaszcza bohaterkom i bohaterom projektu.

 

Być seniorem/seniorką w Toruniu. Podsumowanie projektu

„Senior — Aktywny Mieszkaniec!” to projekt, w którym badaliśmy potrzeby toruńskich seniorek i seniorów oraz zaangażowaliśmy ich do wypracowania wytycznych do kształtowania polityk senioralnych w Toruniu. Składał się na niego cykl spotkań, warsztatów oraz badanie ankietowe. Projekt właśnie dobiega końca, wkrótce ukaże się raport z jego przebiegu.

My, Pracownia Zrównoważonego Rozwoju, jesteśmy przekonani, że zrównoważony rozwój miast jest możliwy tylko wtedy, kiedy wszyscy mieszkańcy mają możliwość wpływać na jego zmianę. Od lat moderujemy konsultacje z mieszkańcami miast i gmin w całej Polsce. Zawsze staramy się, aby grupy, z którymi pracujemy, były reprezentatywne, aby znaleźni się w nich kobiety, mężczyźni, studenci, przedsiębiorcy, rodzice małych dzieci, a także seniorzy. Wiemy, że ich potrzeby różnią się. Tworząc przyjazne, bezpieczne miasto, w którym dobrze się mieszka, pracuje, rozwija biznes, trzeba wziąć pod uwagę oczekiwania różnych grup interesariuszy.

Coraz więcej Polaków ma więcej niż 60 lat. Postanowiliśmy sprawdzić, jak żyje im się w Toruniu, czy mają szansę na rozwijanie swoich pasji, czy mogą wygodnie poruszać się po mieście, czy infrastruktura jest przystosowana do ich możliwości, stylu życia. Tak zrodził się pomysł na projekt „Senior — Aktywny Mieszkaniec!”, który został sfinansowany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, w ramach rządowego Programu Aktywności Społecznej Osób Starszych (ASOS). Do współpracy zaprosiliśmy Instytut Badań i Inicjatyw Senioralnych (IBIS) i w marcu tego roku zaczęliśmy cykl spotkań z toruńskimi seniorkami i seniorami.

Stworzyliśmy obszerną bazę danych, w której znalazły się zarówno organizacje zrzeszające seniorów, jak i nazwiska konkretnych starszych osób, które znane są ze swojego społecznego zaangażowania, a także instytucje i organizacje, które oferują działania skierowane do tej grupy mieszkańców. Przeprowadziliśmy 20 wywiadów pogłębionych. Zorganizowaliśmy cykl spotkań ze starszymi mieszkańcami 13 toruńskich okręgów, w których wzięły udział 132 osoby, przeprowadziliśmy 212 wywiadów kwestionariuszowych . Na zakończenie odbyły się spotkania warsztatowe, których uczestnicy wybrali najważniejsze, ich zdaniem, obszary zagadnień i dopracowali szczegóły wytycznych do kształtowania polityk senioralnych w Toruniu.

Seniorzy nie stanowią homogenicznej grupy. Różni ich wiek (zupełnie inne potrzeby, możliwości mają 55latkowie, a inne 80letnie osoby), stan zdrowia, możliwości finansowe, zainteresowania. Wiele ich jednak łączy: zwracają uwagę na miejsca do siedzenia — ich zbyt małą ilość, brak oparć, na zbyt mały rozmiar tekstu na afiszach czy tablicach z rozkładem jazdy. Poruszanie się po mieście utrudniają „kocie łby”, wystająca kostka, ale także zbyt wąskie chodniki, śliskie pasy na przejściach i zbyt krótkie zielone światło. Seniorzy mają też problem z dotarciem do informacji na temat oferty kulturalnej: raczej nie korzystają ze smartphonów, portali społecznościowych, rzadko z internetu, a miejski informator IKAR nie dociera na dzielnice oddalone od centrum, brakuje także słupów ogłoszeniowych, plakatów na Wrzosach, Czerniewicach czy w Kaszczorku. Informacje na temat promocji w sklepach trafiają wprost do skrzynek pocztowych, zapowiedzi koncertu, wykładu czy konsultacji miejskich są znacznie mniej dostępne. Wielu seniorów chciałoby bardziej angażować się w sprawy swojego osiedla czy miasta, udzielać się jako wolontariusz, pomagać potrzebującym dzieciom czy też niedołężnym seniorom, ale nie wiedzą, jak, za pomocą jakiej organizacji mogą to robić. Zwracają też uwagę, że w pewnym wieku trudno jest wybrać się co centrum, zwłaszcza późnym wieczorem, dlatego zależy im na miejscach spotkań w ich okolicy ,na wydarzeniach organizowanych w pobliżu miejsca zamieszkania. Seniorzy zgłosili też wiele propozycji dotyczących usług związanych z leczeniem i profilaktyką zdrowia, między innymi stworzenie systemu, przypominającego o wizytach lekarskich czy popularyzację usług geriatrycznych. Seniorzy obawiają się przyszłości, pogorszenia stanu zdrowia, konieczności większego uzależnienia się od pomocy innych. Chcieliby mieć możliwość korzystania z dziennych domów seniora, w codziennych czynnościach, takich jak choćby umycie okien, przydałaby się pomoc wolontariuszy albo skorzystania z komercyjnej dostępnej dla kieszeni seniora oferty w tym zakresie.

Wkrótce opublikujemy raport z przebiegu projektu, gdzie znajdzie się więcej informacji na temat tego, w jakich sferach życia społecznego senior w Toruniu jest aktywny, jakie istnieją możliwości i bariery dla jego aktywności.

Serdecznie dziękujemy za pomoc wszystkim osobom, które nam pomogły, wzięły udział w naszym projekcie, zwłaszcza seniorkom i seniorom. Jesteśmy wdzięczni za poświęcony czas, uwagę, serdeczność, z jaką się spotkaliśmy. Jesteśmy pewni, że jeszcze nie raz powrócimy do zagadnień związanych z seniorami.

 

Co to jest rewitalizacja?

27 października 2015 r. Prezydent Andrzej Duda podpisał Ustawę o rewitalizacji. Na działania rewitalizacyjne na lata 2014–2020 przewidziano co najmniej 25 mld zł, z czego ok. 22 mld zł będzie pochodzić z programów unijnych, a ok. 3 mld ze środków budżetu państwa oraz budżetów samorządów.

Jednym z najważniejszych elementów ustawy jest uregulowanie kwestii dotyczących Gminnych Programów Rewitalizacji (GPR). Ich podstawą powinno być wyznaczenie obszarów wymagających działań oraz przedstawienie całościowej strategii ich prowadzenia. Strategia ta powinna powstać w ścisłej współpracy ze społecznościami lokalnymi.

Rewitalizacja nie może być rozumiana jako „remont”. Powinna obejmować skoordynowane ze sobą działania, które mają doprowadzić do pełnego przywrócenia do życia konkretnego obszaru i uwzględniać sferę społeczną, gospodarczą i przestrzenną, a w konsekwencji wpłynąć na poprawę życia mieszkańców zrewitalizowanego obszaru.

Zachęcamy też do kontaktu w sprawie pomocy w stworzeniu Gminnego Programu Rewitalizacji czy też przeprowadzenia diagnozy lokalnej!

Ustawa o rewitalizacji

  • wprowadza zasady przygotowania i prowadzenia kompleksowych procesów rewitalizacji obszarów zdegradowanych,
  • reguluje założenia i sposób powstawania gminnego programu rewitalizacji,
  • umożliwia wprowadzenie Specjalnej Strefy Rewitalizacji i ustanowienie na jej obszarze szeregu rozwiązań prawnych, wspomagających przeprowadzenie procesu rewitalizacji,
  • wprowadza obowiązek włączania jak najszerszego grona interesariuszy procesów rewitalizacji.
Translate »